10/26/2015

Bezinteresowne zło

Przywiązać do kogoś najłatwiej jest, kiedy ten ktoś chce ci pomóc, ratuje cię przed upadkiem.
Dziękujesz za samo jego bierne istnieje. Staje się bliski sercu...
Najpierw zaczynasz się bać, czy odpowie, czy nadal pamięta, czy czuje to samo.
Potem już się boisz, że nie odpowie, że zapomni, że nie czuje motylków w brzuchu.
Strach staje się paranoją, jedyne myśli to, już nie chce rozmawiać, zapomina o mnie, nie chce mnie...
Krzyczysz w puste niebo - bezimienny boże co mam zrobić "cisza",
 zaczynasz się nienawidzić bardziej, myślisz tylko o tym że nie masz żadnych szans,
(nigdy tych szans nie było), sięgasz po ostateczność po jedną z samobójczych dróg do piekła...
Nie masz odwagi, wyżalasz się, nie reaguje, nic nie porusza kiedyś znanej tobie ciepłej osoby...
Ta sama zbawienna ręka teraz spycha cię znowu do otchłani, płaczesz, ogarnia cię czerń...
Teraz ponownie stajesz się jedną z tych samotnych istot szukających ślepo w ciemnościach bezinteresownego strachu, bólu i odmowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz